Ruletki

Ruletki.

Ale nie takie zwykłe. Nie będę się rozwodzić nad zasadami gry – na to być może przyjdzie czas później. Ani też o odmianach nie będzie – ciekawostkami sypnę, a co! Konkretniej o rosyjskich ruletkach będzie, ale różnych.

Rosyjska ruletka w generalnym założeniu jest hazardem – lecz nieco bardziej ostrym – polega na przyłożeniu lufy rewolweru do własnej głowy i naciskaniu spustu broni, po wcześniejszym zakręceniu obrotowym magazynkiem (bębenkiem) broni, na zmianę z przeciwnikiem. Grę najprawdopodobniej wymyślili carscy oficerowie. I to nie jest samobójstwo! Jedno od drugiego odróżnia, fakt, że w rosyjskiej ruletce występuje PRAWDOPODOBIEŃSTWO śmierci – a nie ona sama w sobie (mam nadzieję, że nie zakręciłam). Jak czytamy w ukochanej Wiki (choć po wpisaniu tekstu w google co najmniej 20 witryn przywłaszcza sobie tekst bez cytatu):

„Teoretycznie prawdopodobieństwo śmierci przy jednym naboju w bębenku i każdorazowym zakręceniu wynosi – przy założeniu, że standardowy magazynek mieści 6 naboi, co jest najczęstszym rozwiązaniem konstrukcyjnym rewolwerów – 16,7%. Istnieje odmiana ruletki polegająca na jednokrotnym zakręceniu bębenkiem i oddawaniu strzałów, kończąca się zgonem najpóźniej w szóstej partii.”

Dziś ludzie pomysłowi i tak na przykład współczesna wersja tej rozrywki przenosi się na ulice miast. Jej odmiana bardzo popularna jest w Bułgarii, gdzie codziennie odbywają się kolejne zawody „ulicznej rosyjskiej ruletki”. Kierowcy zakładają się i pędzą przez ruchliwe skrzyżowania na czerwonych światłach. Nagroda, nawet 1,5 tys. euro, należy się temu, kto nie wpadnie na inny samochód ani pieszych. Zakłady obstawiają również widzowie. I kto jest hardcorem? Info o zawodach przechodzi jak o undergroundowych imprezach – SMSami – i nikt nic nie wie. Cały precedens trwa na sofijskich ulicach mniej więcej od lata 2009 roku. Inny przykład kultowej rozrywki miał miejsce w zeszłym roku na jednym z wesel, gdy to jeden Gruzin postanowił rozkręcić imprezę. Poniosło chłopaka. „Na domowym nagraniu z przyjęcia weselnego, które trafiło do internetu, widzimy jak roześmiany przyjaciel pana młodego wyciąga z kieszeni pistolet, przykłada go do skroni i pociąga za spust. Słychać ciche kliknięcie i rozbawiony mężczyzna pyta otaczających go kolegów, kto jeszcze chce spróbować.”

Chętnych nie brakowało – nie mniej jednak kolejny uczestnik zabawy – takiego szczęścia już nie miał. Natychmiast po naciśnięciu spustu mężczyzna upada na ziemię. Okazuje się, że broń była naładowana. Właściciel broni usilnie twierdzi, że nie wiedział, że broń jest naładowana, był przekonany, iż opróżnił magazynek i chciał jedynie „ożywić” wesele.

Ruletki

Panu już podziękujemy.

PLAY